Poznałem dziewczynę w październiku zeszłego roku. W listopadzie spotkaliśmy się po raz pierwszy. Spodobała mi się. Cholernie spodobała. Za jakiś czas spotkaliśmy się znów, potem znów. Spotkania były jednak rzadko i bez kina. Dużo gadaliśmy via gg… No cóz
W lutym dałem jej znać o moich zamiarach, ona powiedziała, że ma chłopaka i że jest jej z nim źle, ale na razie go nie rzuci, i że mi nie daje kosza, bo jestem niesamowitym facetem, potrzebuje tylko czasu. Olałem ją. Powiedziałem „cześć” i więcej się nie spotkaliśmy. Po tygodniu zadzwoniłem, umówiliśmy się. Gadaliśmy, pocałowałem ją… Zaczęliśmy się spotykać. Było całkiem miło. Był to okres przed maturą, więc tym tłumaczyłem nasze rzadkie spotkania, spotykaliśmy się bowiem raz na tydzień (może 10 dni). Spotkania zawsze były NA MIEŚCIE, moje zaproszenia zbywała, sama nie zapraszała. Muszę wspomnieć, że ona i ja mieszkamy na kompletnie przeciwległych końcach Wrocławia – dojazd w jedną stronę zajmuje mniej więcej 70 min. Dużo smsowaliśmy, gadaliśmy przez neta. Czasem mnie komplementowała, wiedziałem też, od jakiegoś czasu, że zrobiłem naprawdę dobre wrażenie na niej. W dzień jej imienin, po maturach postanowiłem zrobić jej prezent. Zrobiłem jej pokaz fajerwerków pod domem i przygotowałem fotomontaż – jej buźka wstawiona do pięknego, renesansowego obrazu (uwielbia geografię – panna z obrazu obracała globus, stąd ten pomysł).
Prezent spotkał się ze złym przyjęciem. Przyjęła mnie na ulicy, przed domem. Mówiła, że jest niesamowicie zaskoczona, ale bynajmniej nie rzuciła mi się w ramiona. Po chwili rozmowy powiedziałem ‘cześć’ i wróciłem do domu. Następnego dnia w rozmowie przez gg powiedziałem jej, że nie życzę sobie takiego traktowania, że jeśli nie jestem kimś ważnym dla niej, to niech szuka sobie innego faceta. Dałem jej do zrozumienia, że szukam poważnego, szczerego związku i oczekuję od niej większego zaangażowania. Napisała, że jest jej ciężko zaangażować się na 100% po poprzednim związku, że w tym momencie nie da rady. Powiedziałem ‘cześć’ i skończyliśmy rozmowę. Po tygodniu odezwała się. Poprosiła o spotkanie, Spotkaliśmy się, poprosiła o drugą szansę. Wyglądało to szczerze, więc jej uwierzyłem. Było to 2 czerwca. Potem poszedłem do pracy, nasz kontakt ograniczał się do smsów i 1 spotkania ZNÓW W PUBIE i 1 wyjścia na zakupy. Raz też wpadła do mnie ‘do pracy’. Potem, kiedy skończyłem pracę, ona pojechała z mamą na wakacje, na tydzień do SPA do Kołobrzegu. Znów smsowaliśmy… W poniedziałek spotkaliśmy się po rozdaniu matur w rynku. Puściły (choć nie do końca) mi nerwy. Puściły, bo znów spotykaliśmy się w rynku i co więcej podczas spotkania zadzwoniła jej mama przypominając o wizycie u fryzjera, przez co nasze spotkanie miało być krótsze. Starałem się opanować, ale zachowywałem się nie najlepiej. Następnego dnia, zgodnie z własnym sumieniem, przeprosiłem ją za to zachowanie. Uznała, że ok, że każdy ma prawo do gorszego dnia.
Jak powinienem się wobec niej zachowywać?
Cześć Paweł!
Let mi quess! Gadaliście i gadaliście, chciałeś być ok wobec niej, aby czasem nie pomyślała sobie, że coś od niej chcesz.
Zapamiętaj sobie słowa wujka Feniksa i najlepiej wydrukuj je i przyczep do ekranu monitora – No fuckin GG game! GG służy do tego, aby jak najszybciej spotkać się na żywo.
Jestem na 100% pewien, że jakby podliczyć ten czas jaki przeznaczyliście na rozmowy na gadu i sresemeski to spokojnie można by sklecić z tego kilkugodzinne spotkanie raz w tygodniu. Owszem mi też się zdarzało rozmawiać z pannami na gg, ale wszystko służyło temu, aby jak najszybciej się z nimi spotkać na żywo.
Muszę wspomnieć, że ona i ja mieszkamy na kompletnie przeciwległych końcach Wrocławia – dojazd w jedną stronę zajmuje mniej więcej 70 min.
Dla zakochanej kobiety 70 min. to jak mrugnięcie powieką, a 1000 km to jak jeden krok.
W lutym dałem jej znać o moich zamiarach, ona powiedziała, że ma chłopaka i że jest jej z nim źle, ale na razie go nie rzuci, i że mi nie daje kosza, bo jestem niesamowitym facetem, potrzebuje tylko czasu.
Nigdy nie wierz w taki szajs. Trafiłeś do szufladki „przyjaciel”. Zapewniłeś jej ego komfort psychiczny pt. „Jeśli chłopak mnie zostawi to jest inny frajer, który zrobi dla mnie wszystko, ale na razie powiem mu, że jest fajny, bo może się kiedyś przydać”. Potrzebuje czasu? Kłamstwo! Czy jakby jej ulubiony aktor zaprosił ją na romantyczny rejs po Pacyfiku luksusowym jachtem to powiedziała by mu – mam chłopaka, jest mi nim źle, ale nie daję Ci kosza, bo jesteś niesamowitym facetem, potrzebuję tylko więcej czasu? Oczywiście, że nie.
Wyznania w stylu „Bardzo mi na Tobie zależy itp.” zachowaj dla mamy, na pewno się ucieszy. Werbalizacje pt. „Chcę z Tobą chodzić itp.” zostaw dla różowego pamiętnika. Zachowuj się z dziewczyną, tak jakbyście byli parą, a ona już sobie w głowie wszystko sama poukłada. Twoje próby werbalnego określenia tego czy jesteście parą, bądź nie spełzną na niczym.
Jak możesz już wyskakiwać z propozycją związku jeśli tak rzadko się widujecie? Zastanów się dlaczego chcesz z nią być w związku.
Czy dlatego, że Twój mały przyjaciel tak radośnie bryka na jej widok?
Czy dlatego, że spełnia Twoje standardy pod względem wyglądu, charakteru i tego jak Cię traktuje?
Odpowiedz sobie na pytania: Dlaczego chciałem dać ten prezent? Czy wypływało to szczerze z mojego wnętrza, czy chciałem coś w ten sposób uzyskać?
Kobiety doskonale wiedzą kiedy prezent jest marną próbą manipulacji. Na przyszłość dawaj prezenty jeśli czujesz, że wypływa to z Twojego wnętrza, z Twojej potrzeby, np. ja daję kobiecie kwiaty kiedy to ja mam ochotę sprawić uśmiech na jej twarzy, żadnych tanich sztuczek aby dostać się do jej „wrót miłości”. Kolejna zasada co do prezentów i pierwszych randek. Im taniej tym lepiej (kino, czy teatr inne miejsca gdzie się nic nie robi innego tylko na coś gapi to też fatalna sprawa, daruj sobie na pierwsze randki). Gdy dajesz kobiecie prezent i oczekujesz coś w zamian to stawiasz ją w pozycji prostytutki i to jeszcze na zasadzie barteru (towar za towar). Ona przeważnie myśli w takich chwilach – On jest tak nieciekawy, że próbuje wybłagać u mnie seks podarunkami, może i nawet dostanie przez chwilę moje ciało jeśli mi się to opłaci, ale NIGDY nie dostanie mojej duszy.
Czy nie miałeś czasem cichej nadziei- zrobię jej super prezent na urodziny, ona to doceni, zaprosi mnie do siebie, po czym położy się sama na łóżku, rozłoży nogi i powie – Chodź tu ogierze!!!, a potem żyli długo i szczęśliwie w słodkopierdzącej sielance.?
Zauważyłem po sposobie w jaki o niej piszesz, że zrobiłeś z niej sobie obrazek, do którego się modlisz. Pozwoliłeś na to, aby jej humory, wypowiedzi, zachowanie stanowiły o Twoim poczuciu własnej wartości i stanie ducha. Taka postawa działa odpychająco na kobiety.
Założę się, że w okresie dorastania nasłuchałeś się tego samego gówna co ja: dziewczynkom ustępuje się miejsca w autobusie, dziewczynki przepuszcza się w drzwiach, jeśli nie pocałujesz dziewczyny i nie będziesz chciał zaciągnąć jej do łóżka to ona pomyśli, że jesteś w porządku i ona to doceni.
Następnego dnia w rozmowie przez gg powiedziałem jej, że nie życzę sobie takiego traktowania, że jeśli nie jestem kimś ważnym dla niej, to niech szuka sobie innego faceta. Dałem jej do zrozumienia, że szukam poważnego, szczerego związku i oczekuję od niej większego zaangażowania.
Postawiłeś się w pozycji roszczeniowej, jako tego, który potrzebuje jej akceptacji. W opozycji do tego lepiej nic nie pisać, po prostu olać sprawę robić swoje, spotykać się. Czy naprawdę potrzebujesz do tego, aby się z nią spotykać, spędzać świetnie razem czas, całować się, śmiać się, przytulać, że ona powie Ci – Jesteś moim chłopakiem!
Żadnego naciskania. 99% też świetnie daje radę
Jeśli już tak usilnie chcesz ją zaprosić do domu to spróbuj na film, o jakiejś normalne porze. Dobrze jest zrobić taki numer, że zapraszasz ją na chwilę, np. bo zapomniałeś coś, ona jest u Ciebie przez kilka minut, potem idziecie na spacer, a potem wracacie na film. Kobieta prędzej wejdzie do Twojego domu, jeśli była w nim wcześniej i nic się nie stało. Pamiętaj, że to ma być relacja win – win. Jak zrobisz jej krzywdę w domu to znajdę Cię
.
Musisz wyluzować w kontaktach z kobietami. Mieć tych kontaktów jak najwięcej. Pamiętaj, że bez ustawiania tego w ramy związku możesz cieszyć się interakcją z kobietą. Idź i poznawaj nowe kobiety. Ciesz się ich towarzystwem.
LTR jest ok., on nigdy nie jest problemem, problemem jest to gdy facet dostaje zakrzywienia poznawczego pt. „Mój świat to ta jedna kobieta i jak jej nie będzie to świat się zawali, notowania na giełdzie w Hong Kongu spadną na łeb na szyję i nigdy więcej nie spotkam innej wartościowej kobiety”.
Masz zadanie do wykonania. Przez najbliższe dwa tygodnie masz się umówić się, podejść, spotkać co najmniej z 14 kobietami. To daje jedną dziennie. Może to być spacer w parku, rozmowa z dziewczyną rozdającą ulotki itp. Ciągnij interakcję jak dłużej się da, weź numer telefonu (ale wtedy i tylko wtedy jak chcesz się spotkać), spotkaj się z kilkoma kobietami (im taniej, tym lepiej) i wtedy stwierdź czy na pewno panienka z obrazu, kręcąca globusem jest nadal w Twojej głowie.
Pracuj nad swoim rozwojem, bo żadna kobieta nie da Ci szczęścia, jeśli najpierw Ty nie znajdziesz go w sobie. Czekam na info o rezultatach
Pozdrawiam
Feniks